Uświadomiłam coś sobie dzisiaj. Coś, z czym od dawna nie potrafiłam się zmierzyć. Czas wyznać tu prawdę. Okłamuję od dawna siebie i was, moi przyjaciele. Tyle osób, sytuacji zmyśliłam, że straciłam nad tym kontrolę. Od podstawówki żyję w świecie fantazji, tworzę ludzi wokół siebie. Dlaczego? Cóż, jest kilka powodów. Po pierwsze - czuję się samotna. Mój psycholog mówi, że odpycham ludzi, choć nie jestem tego świadoma. I wiecie, co? Ona ma rację. Naprawdę. Czy nikt z was nigdy nie zauważył, jak łatwo irytują mnie wasze wady? Jak łatwo robię się złośliwa i apodyktyczna, gdy one się ujawniają? Prawda jest taka, że ja nie potrafię was przyjąc z całym "inwentarzem". Chcę byście byli idealni, mimo iż sama ideałem nie jestem. To, co przez lata kreowałam tak naprawdę nie do końca jest mną. Tak naprawdę jestem straszliwie, straszliwie samotna i nie umiem sobie z tym poradzić. Szara rzeczywistość mnie przerasta, dlatego zamykam się w świecie fantazji i gdziekolwiek jestem, cokolwiek nie robię skupiam się na nich. Nadszedł czas by sie oczyścić i zdjąć maskę. Zapewne stracę częśc z was, ale mówi się trudno. Muszę przestać żyć w kłamstwie, wyjść z nałogu.Nie umiem wam powiedzieć tego w twarz....
Zacznę od Ani B, bo to ukrywam najdłużej. Aniu, mam nadzieję, że mi to wybaczysz...
Pamiętasz jak w podstawówce opowiadałam ci różne historie między innnymi o Mattcie, Patryku, itd? To wszystko było zmyślone. Chciałam...podnieść ci poczucie wartości. I wydać ci się ciekawsza....Prawda jest taka, że zawsze czułam się nudna przy tobie i przy Asi.
Własnie, Asiu...Wiesz, większośc historii, którą ci opowiadam o "znajomych' których imion nigdy nie używam (nie wiem czy zauważyłaś) jest zmyślona. Po co? Po to by mieć cokolwiek do powiedzenia. Przy tobie czuję się głupia. Taka prawda, nie umiem się pogodzić z tym, że ty tyle wiesz, a ja większości z tego nie rozumiem. Także jestem strasznie zazdrosna gdy wychodzisz gdzieś beze mnie, ale nie dla tego, że zazdroszczę innym kontaktu z tobą. Raczej dlatego, że boję się, że będą z tobą bliżej, że o mnie zapomnisz. Kiedy ciebie nie mogę z tobą porozmawiać jestem chora, czuję się samotna i opuszczona. Czuję się jakby rozmowy z tobą były narkotykiem, a ja narkomanką. Strasznie również przeżywam każde twoje fuknięcie na mnie, każda nasza sprzeczka pozostawia we mnie ślad.
Będąc szczerą - czuję,że wcale nie jesteśmy blisko, że..to wszystko jest udawane. Czasem boję się, co będzie gdy nie będziemy mogły rozmawiać o swojej twórczości. Boję się, że zostanę sama. Poza tym - czuję, że się oddalamy, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, a moze nie chcemy. Nie o tym, co realne.
Sylwia - jak już mówiłam Mateusz jest zmyślony. Tak samo nie mówię, ale czuję jakby ci na mnie nie zależało, jakbyś mnie odrzucała.Czasem również denerwuje mnie to, że się spóźniasz, albo przychodzisz bez powiadomienia, czy w ogóle nie przychodzisz bez powiadomienia. Wiem, sama nie jestem idealna....Ale to boli, bo czuję jakbym przestała być dla ciebie ważna.
Mamo - wybacz wszystkie przykrości, jakie ci wyrządziłam. Bardzo mnie boli twoje zachowanie, bo mam wrażenie, że nie chcesz ze mną rozmawiać, a jeśli rozmawiamy...To nie słuchasz mnie, uchodzi to z ciebie natychmiast jak powietrze z przekłutego balonu. To strasznie boli i tylko potęguje moją samotność.
Narazie to tyle...
proszę, nie bądźcie na mnie złe.
Kocham was
Kasia
Odpowiedź
Aniu, kochana, tu wychodzi mój kolejny problem. Problem w tym, że ja..chyba boję się was dopuścić do siebie zbyt blisko. Nie chcę potem cierpieć, więc nakładam pancerz i zamykam się w mojej samotni. Faktem jest, że jestem też leniwa i nie lubię się ruszać z domu. Wtedy znowu fantazja mi pomaga i jak widać- wszystko się do niej sprowadza. Ale dziękuję ci za te ciepłe słowa. Wzruszyło mnie to. Kocham cie:*